Przemierzałam powoli uliczki Londynu. Nie wiedziałam gdzie
się podziać. Była noc. Nie miałam kasy. Miałam za to gitarę. No tak. Tylko ja
mogłam przy ucieczce z domu wziąć gitarę. Normalni ludzie wzięliby… telefon,
portfel, może ubrania. A ja wzięłam ten instrument. No ale co ja poradzę że
jest dla mnie najważniejszy. Muzyka zawsze była moim życiem. Mama i tata ciągle
się kłócili, brat, który był dla mnie jedynym wsparciem mnie olał, a reszta
rodziny mieszkała w Polsce. Moje życie, to jedna wielka pomyłka. Jedyną rzeczą
jaką mogłam zrobić to uciec. Wyrwać się od tej cholernej rzeczywistości. Poza
tym jestem już pełnoletnia, mam 19 lat, więc sama decyduję o swoim życiu.
Weszłam do parku. Nocą wydawał się taki mroczny, ale zarazem
przyciągający. Powoli spacerowałam
alejkami zamykając oczy i wdychając czyste powietrze. Cisza. W końcu cisza.
Długo na to czekałam. Ocknęłam się i usiadłam na najbliższej ławce. Zdjęłam z
ramienia futerał z gitarą i postawiłam obok siebie.
-Co my teraz zrobimy…? – zerknęłam na instrument. -Nie wierzę. Aż tak jest ze mną źle?! Gadam do gitary!- skarciłam się w myślach. O, właśnie- gitara. Otworzyłam futerał i nastroiłam lekko instrument. Szarpnęłam struny by ocenić czy wystarczająco. Nie wiedziałam co zagrać. Nie miałam ochoty na piosenki typu: Żyjmy, póki jesteśmy młodzi, szalejmy, szalejmy itp. Już prędzej: Świat mnie nienawidzi, jestem nikim, w ogóle chyba zostanę Emo. W końcu dałam sobie spokój z poniżaniem się oraz dołowaniem i zagrałam pierwszą piosenkę jaka przyszła mi na myśl. Było nią „Little Things” One Direction. Nie byłam ich fanką, ale bardzo lubiłam ich piosenki. Moje palce zaczęły grać pierwsze nuty ballady. Zaczęłam nieśmiało śpiewać:
Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.
-Co my teraz zrobimy…? – zerknęłam na instrument. -Nie wierzę. Aż tak jest ze mną źle?! Gadam do gitary!- skarciłam się w myślach. O, właśnie- gitara. Otworzyłam futerał i nastroiłam lekko instrument. Szarpnęłam struny by ocenić czy wystarczająco. Nie wiedziałam co zagrać. Nie miałam ochoty na piosenki typu: Żyjmy, póki jesteśmy młodzi, szalejmy, szalejmy itp. Już prędzej: Świat mnie nienawidzi, jestem nikim, w ogóle chyba zostanę Emo. W końcu dałam sobie spokój z poniżaniem się oraz dołowaniem i zagrałam pierwszą piosenkę jaka przyszła mi na myśl. Było nią „Little Things” One Direction. Nie byłam ich fanką, ale bardzo lubiłam ich piosenki. Moje palce zaczęły grać pierwsze nuty ballady. Zaczęłam nieśmiało śpiewać:
Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.
I know you've never loved the crinkles by your
eyes, when you smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.
Przystałam na chwilę, rozglądając się dookoła, czy jestem sama w parku, po czym kontynuowałam:
I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.
Przystałam na chwilę, rozglądając się dookoła, czy jestem sama w parku, po czym kontynuowałam:
I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.
I know
you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.
I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
I mój ulubiony moment. Zawsze chciałam, aby wychodził perfekcyjnie:
You'll never love yourself half as much as I love you.
Przez chwilę wydawało mi się, że nie słyszę tylko swojego głosu, ale było mi strasznie zimno (nie czułam stóp ani dłoni),więc pomyślałam, że już wariuje, i śpiewałam ciąg dalszy:
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.
I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
I mój ulubiony moment. Zawsze chciałam, aby wychodził perfekcyjnie:
You'll never love yourself half as much as I love you.
Przez chwilę wydawało mi się, że nie słyszę tylko swojego głosu, ale było mi strasznie zimno (nie czułam stóp ani dłoni),więc pomyślałam, że już wariuje, i śpiewałam ciąg dalszy:
You'll never treat yourself right, darlin' but
I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..
I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.
I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things.
Chwilę trwałam w zamyśleniu aż odetchnęłam i wróciłam
na ziemię. Zaczęłam się zbierać, by znaleźć cieplejsze miejsce na nocleg, ale
coś, a właściwie ktoś mnie zatrzymał.If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..
I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.
I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things.
-Ładnie śpiewasz.- lekko podskoczyłam. Usłyszałam ten sam głos, który śpiewał ze mną przez moment.
-Słucham?- powiedziałam niepewnie odwracając się w kierunku pytającego.
-Ładnie śpiewasz.- powtórzył z większą pewnością chłopak. Przyjrzałam mu się. Był to blondyn, średniego wzrostu, na oko w moim wieku.
-A, dzięki.- powiedziałam bez większego entuzjazmu. Ale co poradzę! Myślałam, że zamarznę! Poza tym nie miałam nic, tylko gitarę, rozładowany telefon i bilet na metro (wow -,-). Każdy nie byłby specjalnie zachwycony na moim miejscu. Zanim się zorientowałam chłopak siedział obok mnie pocierając dłonie. Widocznie nie tylko mi było zimno (od razu lepiej jak pomyślę, ze nie tylko ja cierpię xD).
-Niall.- powiedział wyciągając dłoń w moją stronę.
-[T.I.]- odrzekłam papugując jego gest. Yyyy… czy to jest Niall Horan?! Dobra, to zwykły nastolatek w moim wieku, który śpiewa. Tylko tyle.
-Dziewczyno!- zareagował na moje zimne dłonie- Wyszłaś z kostnicy?!
-No właściwie nie musiałam, bo na dworze jest zimniej.
-Chodź, zawiozę cię do domu, bo się przeziębisz.
-Nieee… nie musisz poradzę sobie. Pa!- powiedziałam z zamiarem odejścia. Daleko nie zaszłam, bo Niall złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie, tak, że patrzyliśmy sobie w oczy. Te dziewczyny, directionerki, mówiły prawdę. W jego tęczówkach się tonie. Dosłownie.
-Bez dyskusji. Nie chcę, żeby taka ładna dziewczyna straciła taki ładny głos, i ty chyba też, nie?
Ojej… Komuś na mnie zależy. Znaczy w sumie to go prawie nie znam, ale dawno nie słyszałam czegoś tak pięknego, skierowanego do mnie. Zapomniałam jak to jest być komplementowaną. Nigdy nie byłam jakoś specjalnie piękna, ani wybitnie zdolna. Uważałam się za przeciętną nastolatkę. Nie ubierałam się super modnie. Starałam się być po prostu sobą. Może parę razy ktoś powiedział mi, że jestem ładna, ale to byli przyjaciele i chcieli mnie po prostu pocieszyć. Nie traktowałam tego na poważnie. A Niall’a znałam od niespełna 10 minut i… chyba coś do niego poczułam.
-Nie mogę.-powiedziałam. Poczułam łzę spływającą po moim policzku. Zobaczyłam na sobie pytający wzrok Horana i zdałam sobie sprawę, że chłopak nie wie o co mi chodzi.- To znaczy…-spuściłam wzrok wpatrując się w czubki butów.- To skomplikowane.- Już nie potrafiłam powstrzymać łez. Czułam, że coś się we mnie złamało, coś pękło. Ktoś zerwał strupek, który zakrywał ranę. Przed oczami przeleciało mi całe życie. Awantury. Próby ucieczek. Sytuacje, gdy tata mnie bił. Gdy bił mamę. Gdy brat się wyprowadził, olał mnie, i rozpoczął nowe życie, zostawiając mnie w tym piekle, które niektórzy nazywają „domem” . Był jedynym wsparciem. Od małego. Odkąd nauczyłam się chodzić. Pamiętam jak pierwszy raz widziałam spitych rodziców, a on ([.T.B.]) tłumaczył mi, że wszystko będzie dobrze. Z czasem się do tego przyzwyczaiłam. Do kłótni mamy i taty. Droczyli się o każdą pierdołę. I ten moment, gdy uciekłam. Najgorsze jest to, że ja ich kocham. Nadal ich kocham. Mimo wszystko są moimi rodzicami. Chciałabym ich nienawidzić, za wszystko co mi zrobili. Ale nie umiem. Rozpłakałam się jak dziecko, chowając twarz w dłoniach. Blondyn obiął mnie ramieniem i zaprowadził na ławkę, na której niedawno siedzieliśmy. Oparłam głowę o jego ramię.
-Ciiii….- próbował mnie uspokoić. Czułam się przy nim tak bezpiecznie. Jakbym go znała od zawsze. Powiedziałam mu wszystko. Streściłam całe moje życie. Gadałam z nim ja z przyjacielem. Jak z osobą, do której można przyjść, wyżalić się, a ona cię zrozumie. Boże, co on sobie o mnie pomyśli? Jakaś narzucająca się beksa! Zapłakałam mu całą bluzę. Wtuliłam się w jego ramię. Błam zmęczona płaczem, emocjami, wspomnieniami. Wszystkim. Zasnęłam.
*Oczami Niall’a*
Chciało mi się płakać jak słuchałem [T.I.]. Nie do pomyślenia, że taka dziewczyna jak ona, mogła tak wiele przejść. Czułem się trochę bezradny. Głaskałem jej głowę i próbowałem ją uspokoić. Trochę pomogłem.
Po jakimś czasie ucichła i przestała szlochać. Schyliłem się by zobaczyć jej twarz. Zasnęła. Poczułem ulgę. Wziąłem ją na ręce, nie zapomniałem o gitarze, z zaniosłem do swojego samochodu, który zaparkowałem niedaleko.
*W domu*
Przywiozłem ją do swojego domu. Nie chciałem, żeby spała na niewygodnej kanapie, więc zaniosłem [T.I.] do mojej sypialni. Położyłem na łóżku, przykryłem szczelnie kołdrą, a na stopy położyłem ciepły termofor. Była bardzo wymarznięta. Ile ona musiała się błąkać? Patrzyłem na nią w zamyśleniu. Czułem się jakbyśmy się znali od co najmniej kilku lat, jak nie więcej. Była taka piękna. Zależało mi na niej. Bardzo.
*Oczami [T.I.]*
Obudziłam się w obcym miejscu. Bardzo dobrze mi się spało. Jak nigdy. Rozglądnęłam się po pokoju. Miał ciemnozielone ściany i brązowe meble. Wyglądał bardzo elegancko, a zarazem młodzieżowo. Próbowałam przypomnieć sobie, co działo się dzień wcześniej. Nagle mnie olśniło.
Usłyszałam z dołu domu dźwięki telewizora, kuchenki mikrofalowej, krótko mówiąc domowej krzątaniny. Podniosłam się z ogromnego łóżka, na którym spałam i zeszłam po schodach piętro niżej. Niepewnie weszłam do kuchni, skąd słyszałam czyjeś kroki. Nie pomyliłam się, był to Niall. Najwyraźniej coś gotował. Boże, Niall Horan coś gotuje, trzymajcie mnie bo upadnę! Z moich obserwacji wynikło, że smażył omlety.
-Oo, hej piękna. Już wstałaś?- powitał mnie ciepłym uśmiechem blondynek.
-No wstałam.- odpowiedziałam pocierając oczy.
-Zaraz będzie śniadanie.
-A.. wiesz co, mogłabym się umyć, no bo wiesz…- nie musiałam kończyć, bo wiedział o co mi chodzi.
Podał ręcznik, koszulkę, dresy i zaprowadził do łazienki. Po porannej toalecie wróciłam na śniadanie. Podczas posiłku dużo gadaliśmy. Buzie nam się nie zamykały. Niall opowiadał mi o Irlandii, o chłopakach, o pracy, ogólnie mówiąc o całym życiu. Mnie nie pytał, bo wiedział wszystko doskonale. Przy nim mogłam zapomnieć o tej szarej rzeczywistości.
-Okej…to ja się będę już zbierać..- powiedziałam odkładając talerz do zlewu.
-Jak to? Nie zostaniesz dłużej? Możesz u mnie mieszkać ile będziesz chciała. Na mnie zawsze możesz liczyć.- zatrzymywał mnie chłopak proszącymi oczami.
No w sumie racja. Gdzie miałam iść? Do „domu”? Nigdy. Już nigdy tam nie wrócę. Nie umiałabym żyć. Czułam się tam jakbym nie miała tlenu. Na każdym kroku, gdy coś mi się udawało, ktoś mi musiał podciąć skrzydła. Na ulicę? Może zarobiłabym parę groszy, ale co potem..?
Nie powiedziałam nic, tylko wtuliłam się w Niall’a. Poczułam jego zapach, jego bijące serce.
-Dziękuję.- wyszeptałam przez łzy wzruszenia. Podniosłam głowę, tak aby go zobaczyć. Patrzył na mnie tymi swoimi oczami. Na ustach miał wymalowany łagodny, uspokajający uśmiech. Nagle poczułam, że odległość między naszymi twarzami się zmniejsza. Przymknęłam oczy. Nasze usta zetknęły się w delikatnym pocałunku. Chciałam, żeby trwał wiecznie. Przecież ja go kocham… a co jeśli on nie? Jeśli to tylko chwilowe zauroczenie? On mógł mieć każdą dziewczynę. Miał miliony fanek, więc dlaczego ja?
W końcu oderwaliśmy się od siebie nadal nie spuszczając z siebie wzroku. Niall przerwał ciszę:
-Jesteś dla mnie bardzo ważna. Bardzo cenna. Zależy mi na tobie. Kocham cię. Kocham cię odkąd zobaczyłem cię pierwszy raz. –powiedział i pocałował mnie jeszcze raz.
-Ja ciebie też kocham, Niall. Nawet nie wiesz jak bardzo. – wydukałam wzruszona.
Czułam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Poczułam, że komuś na mnie zależy. Zobaczyłam jakie to niesamowite uczucie. Kochałam go najmocniej na świecie. Miałam nadzieję, że to uczucie już nigdy nie wygaśnie.
*
Od tego czasu mieszkam u niego. Pomógł mi zapomnieć o przeszłości. Jesteśmy razem już rok. Wczoraj mi się oświadczył. Niedługo zapieczętujemy naszą miłość i będziemy już zawsze. Będzie moim księciem, a ja jego księżniczką. Dobrze dogaduję się z resztą zespołu i z fanami. Cieszę się, bo jestem w miarę lubiana przez directionerki. Czasami mnie hejtują, ale nie przejmuję się tym. Dla mnie najważniejszy jest Niall. Kocham go bezwarunkowo. Bez niego już nie wyobrażam sobie życia. On jest moim powietrzem, narkotykiem. Mimo upływu czasu nasze uczucie nie wygasło. Na każdym kroku mi to udowadnia. Kocha mnie. A ja jego. Nad życie.
The End
I jak wam się podoba? Mnie w ogóle ;( /Horanowa
słodko. postaram się tu zaglądać częściej bo naprawde macie talent i słyszałam że jedna adminka chce odejść. Nie rób tego bo masz talent. @Natally_Styles
OdpowiedzUsuńDziękujemy przekonam Horanową żeby z nami została bo naprawdę ma talent i pomysły co widać po tym imaginie :D/Stylesowa
OdpowiedzUsuń