czwartek, 14 marca 2013

Niall :*



Przemierzałam powoli uliczki Londynu. Nie wiedziałam gdzie się podziać. Była noc. Nie miałam kasy. Miałam za to gitarę. No tak. Tylko ja mogłam przy ucieczce z domu wziąć gitarę. Normalni ludzie wzięliby… telefon, portfel, może ubrania. A ja wzięłam ten instrument. No ale co ja poradzę że jest dla mnie najważniejszy. Muzyka zawsze była moim życiem. Mama i tata ciągle się kłócili, brat, który był dla mnie jedynym wsparciem mnie olał, a reszta rodziny mieszkała w Polsce. Moje życie, to jedna wielka pomyłka. Jedyną rzeczą jaką mogłam zrobić to uciec. Wyrwać się od tej cholernej rzeczywistości. Poza tym jestem już pełnoletnia, mam 19 lat, więc sama decyduję o swoim życiu.
Weszłam do parku. Nocą wydawał się taki mroczny, ale zarazem przyciągający.  Powoli spacerowałam alejkami zamykając oczy i wdychając czyste powietrze. Cisza. W końcu cisza. Długo na to czekałam. Ocknęłam się i usiadłam na najbliższej ławce. Zdjęłam z ramienia futerał z gitarą i postawiłam obok siebie.
-Co my teraz zrobimy…? – zerknęłam na instrument. -Nie wierzę. Aż tak jest ze mną źle?! Gadam do gitary!- skarciłam się w myślach. O, właśnie- gitara. Otworzyłam futerał i nastroiłam lekko instrument. Szarpnęłam struny by ocenić czy wystarczająco. Nie wiedziałam co zagrać. Nie miałam ochoty na piosenki typu: Żyjmy, póki jesteśmy młodzi, szalejmy, szalejmy itp. Już prędzej: Świat mnie nienawidzi, jestem nikim, w ogóle chyba zostanę Emo. W końcu dałam sobie spokój z poniżaniem się oraz dołowaniem i zagrałam pierwszą piosenkę jaka przyszła mi na myśl. Było nią „Little Things” One Direction. Nie byłam ich fanką, ale bardzo lubiłam ich piosenki. Moje palce zaczęły grać pierwsze nuty ballady. Zaczęłam nieśmiało śpiewać:


Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.

I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly
.

Przystałam na chwilę, rozglądając się dookoła, czy jestem sama  w parku, po czym kontynuowałam:

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
 
You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.

 I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

 I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

I mój ulubiony moment. Zawsze chciałam, aby wychodził perfekcyjnie:

You'll never love yourself half as much as I love you.

Przez chwilę wydawało mi się, że nie słyszę tylko swojego głosu, ale było mi strasznie zimno (nie czułam stóp ani dłoni),więc pomyślałam, że już wariuje, i śpiewałam ciąg dalszy:

You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..

I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.
 
I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things.
 Chwilę trwałam w zamyśleniu aż odetchnęłam i wróciłam na ziemię. Zaczęłam się zbierać, by znaleźć cieplejsze miejsce na nocleg, ale coś, a właściwie ktoś mnie zatrzymał.
-Ładnie śpiewasz.- lekko podskoczyłam. Usłyszałam ten sam głos, który śpiewał ze mną przez moment.
-Słucham?- powiedziałam niepewnie odwracając się w kierunku pytającego.
-Ładnie śpiewasz.- powtórzył z większą pewnością chłopak. Przyjrzałam mu się. Był to blondyn, średniego wzrostu, na oko w moim wieku.
-A, dzięki.- powiedziałam bez większego entuzjazmu. Ale co poradzę! Myślałam, że zamarznę! Poza tym nie miałam nic, tylko gitarę, rozładowany telefon i bilet na metro (wow -,-). Każdy nie byłby specjalnie zachwycony na moim miejscu.  Zanim się zorientowałam chłopak siedział obok mnie pocierając dłonie. Widocznie nie tylko mi było zimno (od razu lepiej jak pomyślę, ze nie tylko ja cierpię xD).
-Niall.- powiedział wyciągając dłoń w moją stronę.
-[T.I.]- odrzekłam papugując jego gest. Yyyy… czy to jest Niall Horan?! Dobra, to zwykły nastolatek w moim wieku, który śpiewa. Tylko tyle.
-Dziewczyno!- zareagował na moje zimne dłonie- Wyszłaś z kostnicy?!
-No właściwie nie musiałam, bo na dworze jest zimniej.
-Chodź, zawiozę cię do domu, bo się przeziębisz.
-Nieee… nie musisz poradzę sobie. Pa!- powiedziałam z zamiarem odejścia. Daleko nie zaszłam, bo Niall złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie, tak, że patrzyliśmy sobie w oczy. Te dziewczyny, directionerki, mówiły prawdę. W jego tęczówkach się tonie. Dosłownie.
-Bez dyskusji. Nie chcę, żeby taka ładna dziewczyna straciła taki ładny głos, i ty chyba też, nie?
Ojej… Komuś na mnie zależy. Znaczy w sumie to go prawie nie znam, ale dawno nie słyszałam czegoś tak pięknego, skierowanego do mnie. Zapomniałam jak to jest być komplementowaną. Nigdy nie byłam jakoś specjalnie piękna, ani wybitnie zdolna. Uważałam się za przeciętną nastolatkę. Nie ubierałam się super modnie. Starałam się być po prostu sobą. Może parę razy ktoś powiedział mi, że jestem ładna, ale to byli przyjaciele i chcieli mnie po prostu pocieszyć. Nie traktowałam tego na poważnie. A Niall’a znałam od niespełna 10 minut i… chyba coś do niego poczułam.
-Nie mogę.-powiedziałam. Poczułam łzę spływającą po moim policzku. Zobaczyłam na sobie pytający wzrok Horana i zdałam sobie sprawę, że chłopak nie wie o co mi chodzi.- To znaczy…-spuściłam wzrok wpatrując się w czubki butów.- To skomplikowane.- Już nie potrafiłam powstrzymać łez. Czułam, że coś się we mnie złamało, coś pękło. Ktoś zerwał strupek, który zakrywał ranę. Przed oczami przeleciało mi całe życie. Awantury. Próby ucieczek. Sytuacje, gdy tata mnie bił. Gdy bił mamę. Gdy brat się wyprowadził, olał mnie, i rozpoczął nowe życie, zostawiając mnie w tym piekle, które niektórzy nazywają „domem” . Był jedynym wsparciem. Od małego. Odkąd nauczyłam się chodzić. Pamiętam jak pierwszy raz widziałam spitych rodziców, a on  ([.T.B.]) tłumaczył mi, że wszystko będzie dobrze. Z czasem się do tego przyzwyczaiłam. Do kłótni mamy i taty. Droczyli się o każdą pierdołę. I ten moment, gdy uciekłam. Najgorsze jest to, że ja ich kocham. Nadal ich kocham. Mimo wszystko są moimi rodzicami. Chciałabym ich nienawidzić, za wszystko co mi zrobili. Ale nie umiem. Rozpłakałam się jak dziecko, chowając twarz w dłoniach. Blondyn obiął mnie ramieniem i zaprowadził na ławkę, na której niedawno siedzieliśmy. Oparłam głowę o jego ramię.
-Ciiii….- próbował mnie uspokoić. Czułam się przy nim tak bezpiecznie. Jakbym go znała od zawsze. Powiedziałam mu wszystko. Streściłam całe moje życie. Gadałam z nim ja z przyjacielem. Jak z osobą, do której można przyjść, wyżalić się, a ona cię zrozumie. Boże, co on sobie o mnie pomyśli? Jakaś narzucająca się beksa! Zapłakałam mu całą bluzę. Wtuliłam się w jego ramię. Błam zmęczona płaczem, emocjami, wspomnieniami. Wszystkim. Zasnęłam.
*Oczami  Niall’a*
Chciało mi się płakać jak słuchałem [T.I.]. Nie do pomyślenia, że taka dziewczyna jak ona, mogła tak wiele przejść. Czułem się trochę bezradny. Głaskałem jej głowę i próbowałem ją uspokoić. Trochę pomogłem.
Po jakimś czasie ucichła i przestała szlochać. Schyliłem się by zobaczyć jej twarz. Zasnęła. Poczułem ulgę. Wziąłem ją na ręce, nie zapomniałem o gitarze, z zaniosłem do swojego samochodu, który zaparkowałem niedaleko.
*W domu*
Przywiozłem ją do swojego domu. Nie chciałem, żeby spała na niewygodnej kanapie, więc zaniosłem [T.I.] do mojej sypialni. Położyłem na łóżku, przykryłem szczelnie kołdrą, a na stopy położyłem ciepły termofor. Była bardzo wymarznięta. Ile ona musiała się błąkać? Patrzyłem na nią w zamyśleniu. Czułem się jakbyśmy się znali od co najmniej kilku lat, jak nie więcej. Była taka piękna. Zależało mi na niej. Bardzo.
*Oczami [T.I.]*
Obudziłam się w obcym miejscu. Bardzo dobrze mi się spało. Jak nigdy. Rozglądnęłam się po pokoju. Miał ciemnozielone ściany i brązowe meble. Wyglądał bardzo elegancko, a zarazem młodzieżowo. Próbowałam przypomnieć sobie, co działo się dzień wcześniej. Nagle mnie olśniło.
Usłyszałam z dołu domu dźwięki telewizora, kuchenki mikrofalowej, krótko mówiąc domowej krzątaniny. Podniosłam się z ogromnego łóżka, na którym spałam i zeszłam po schodach piętro niżej. Niepewnie weszłam do kuchni, skąd słyszałam czyjeś kroki. Nie pomyliłam się, był to Niall. Najwyraźniej coś gotował. Boże, Niall Horan coś gotuje, trzymajcie mnie bo upadnę! Z moich obserwacji wynikło, że smażył omlety.
-Oo, hej piękna. Już wstałaś?- powitał mnie ciepłym uśmiechem blondynek.
-No wstałam.- odpowiedziałam pocierając oczy.
-Zaraz będzie śniadanie.
-A.. wiesz co, mogłabym się umyć, no bo wiesz…- nie musiałam kończyć, bo wiedział o co mi chodzi.
Podał ręcznik, koszulkę, dresy i zaprowadził do łazienki. Po porannej toalecie wróciłam na śniadanie. Podczas posiłku dużo gadaliśmy. Buzie nam się nie zamykały. Niall opowiadał mi o Irlandii, o chłopakach, o pracy, ogólnie mówiąc o całym życiu. Mnie nie pytał, bo wiedział wszystko doskonale. Przy nim mogłam zapomnieć o tej szarej rzeczywistości. 
-Okej…to ja się będę już zbierać..- powiedziałam odkładając talerz do zlewu.
-Jak to? Nie zostaniesz dłużej? Możesz u mnie mieszkać ile będziesz chciała. Na mnie zawsze możesz liczyć.- zatrzymywał mnie chłopak proszącymi oczami.
No w sumie racja. Gdzie miałam iść? Do „domu”? Nigdy. Już nigdy tam nie wrócę. Nie umiałabym żyć. Czułam się tam jakbym nie miała tlenu. Na każdym kroku, gdy coś mi się udawało, ktoś mi musiał podciąć skrzydła. Na ulicę? Może zarobiłabym parę groszy, ale co potem..?
Nie powiedziałam nic, tylko wtuliłam się w Niall’a. Poczułam jego zapach, jego bijące serce.
-Dziękuję.- wyszeptałam przez łzy wzruszenia. Podniosłam głowę, tak aby go zobaczyć. Patrzył na mnie tymi swoimi oczami. Na ustach miał wymalowany łagodny, uspokajający uśmiech. Nagle poczułam, że odległość między naszymi twarzami się zmniejsza. Przymknęłam oczy. Nasze usta zetknęły się w delikatnym pocałunku. Chciałam, żeby trwał wiecznie. Przecież ja go kocham… a co jeśli on nie? Jeśli to tylko chwilowe zauroczenie? On mógł mieć każdą dziewczynę. Miał miliony fanek, więc dlaczego ja?
W końcu oderwaliśmy się od siebie nadal nie spuszczając z siebie wzroku. Niall przerwał ciszę:
-Jesteś dla mnie bardzo ważna. Bardzo cenna. Zależy mi na tobie. Kocham cię. Kocham cię odkąd zobaczyłem cię pierwszy raz. –powiedział i pocałował mnie jeszcze raz.
-Ja ciebie też kocham, Niall. Nawet nie wiesz jak bardzo. – wydukałam wzruszona.
Czułam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Poczułam, że komuś na mnie zależy. Zobaczyłam jakie to niesamowite uczucie. Kochałam go najmocniej na świecie. Miałam nadzieję, że to uczucie już nigdy nie wygaśnie.

*

Od tego czasu mieszkam u niego. Pomógł mi zapomnieć o przeszłości. Jesteśmy razem już rok. Wczoraj mi się oświadczył. Niedługo zapieczętujemy naszą miłość i będziemy już zawsze. Będzie moim księciem, a ja jego księżniczką. Dobrze dogaduję się z resztą zespołu i z fanami. Cieszę się, bo jestem w miarę lubiana przez directionerki. Czasami mnie hejtują, ale nie przejmuję się tym. Dla mnie najważniejszy jest Niall. Kocham go bezwarunkowo. Bez niego już nie wyobrażam sobie życia. On jest moim powietrzem, narkotykiem. Mimo upływu czasu nasze uczucie nie wygasło. Na każdym kroku mi to udowadnia. Kocha mnie. A ja jego. Nad życie.


The End
I jak wam się podoba? Mnie w ogóle ;( /Horanowa


środa, 13 marca 2013

Harry cz.II



*
Nadszedł następny dzień. Dzień kolacji z Harrym. Miałaś dylemat nie wiedziałaś co na siebie założyć. Przecież to nie była jakaś tam kolacja to Kolacja ze Stylesem! Cały dzień chodziłaś zamyślona nie słyszałaś co mama do ciebie mówi. Nie zwracałaś na nic uwagi myślałaś tylko o nim. Twoje rozmyślenia przerwał telefon to był Harrry:
-[T.I.] przyjadę po ciebie o 19.Mam ci coś ważnego do powiedzenia. Przejęłaś się nie wiedziałaś co możesz się po nim spodziewać. Była godzina 18 a ty nadal rozmyślałaś. Spojrzałaś na zegarek była 18.30.
-O kurde przecież umówiłam się z Harrym na 19-powiedziałaś sama do siebie i szybko zerwałaś się z łóżka, pobiegłaś wziąć prysznic. Twojego brata i mamy nie było ponieważ pojechali na zakupy i urodziny kolegi [I.T.B]. Ktoś zapukał do drzwi, byłaś w samym ręczniku. No cóż- pomyślałaś poproszę go aby zaczekał na mnie w środku. W samym ręczniku zeszłaś na dół i otworzyłaś drzwi. On trochę zdziwiony spytał czy poczekać w samochodzie, albo przełożyć tą kolację na inny dzień, ale ty powiedziałaś, żeby zaczekał w salonie. Nie zaprzeczył i usiadł na kanapie.
- Do twarzy ci w tym ręczniku- powiedział z podstępnym uśmieszkiem na twarzy. Ty nic nie odpowiedziałaś i pobiegłaś po schodach do swojego pokoju aby się przebrać . Nie miałaś przygotowanego stroju więc szybko zajrzałaś do szafy w poszukiwaniu sukienki. W koncie wisiała  śliczna, miętowa sukienka. Postanowiłaś ją założyć a do tego czarne szpilki. Wzięłaś jeszcze małą czarną torebeczkę i zeszłaś na dół ------à
. Loczek siedział na kanapie wpatrując się w ciebie. Wyglądałaś olśniewając co po nie długim czasie powiedział ci też loczek. Trochę się zarumieniłaś lecz miałaś nadzieję że on tego nie zauważył. Harry otworzył ci drzwi do auta i odjechaliście. Pytałaś do jakiej restauracji jedziecie, lecz on nie chciał zdradzić swojej niespodzianki. Zatrzymaliście się w parku w którym wczoraj byłaś ze swoim bratem. Zaprowadził cię do miejsca, którym znalezliście wczoraj [I.T.B]. W pobliżu jeziora rozłożony był kocyk. Siedliście nam przez chwilę nic nie mówiliście. Po chwili każde z was chciało coś powiedzieć. Powiedziałaś Harremu żeby on pierwszy powiedział. Spojrzał ci prosto w oczy i powiedział:
-[T.I] Kocham Cię, wiem znamy się dopiero drugi dzień, ale ja czuję do ciebie coś więcej niż znajomość. Nie mogę przestać o tobie myśleć. Chciałaś coś powiedzieć, lecz Harry złączył wasze usta w namiętnym pocałunku. Też go kochałaś. Odsunęłaś się  parę milimetrów od jego ust i wyznałaś co do niego czujesz. Uśmiechnął się, sprawiał wrażenie jakby kamień spadł mu z serca. Tobie też ulżyło, bałaś się odrzucenia z jego strony. Przecież ty byłaś zwykłą dziewczyną a on sławnym artystą z One Direction. Nadal nie wiedziałaś jak to się stało że natrafiłaś na niego. Byłaś szczęśliwa.  Było już ciemno miliony gwiazd świeciło na niebie. Wpatrywaliście się w nie lecz postanowiliście już wracać ponieważ zrobiło się zimno, chłopak dał ci swoją marynarkę. Zaproponował, żebyście pojechali do niego. Dojechaliście na miejsce, weszliście do domu loczka. Zaniemówiłaś, miałaś wrażenie, że weszłaś właśnie do jakiegoś pałacu. Po chwili otrząsnęłaś się, usiadłaś na kanapie w salonie, loczek podał ci szklankę z sokiem. Podziękowałaś. Usiadł obok ciebie.
- [T.I] może obejrzymy jakiś film, co ?
-Z chęcią- odpowiedziałaś . Zaproponowałaś aby włączył jakąś komedię. Potwierdził i razem wybraliście film. Śmialiście się cały czas, lubiłaś patrzeć jak się uśmiecha, ma takie słodkie dołeczki i śliczne, białe ząbki. Widziałaś kontem oka, że na ciebie patrzy, lubiłaś to ale trochę cię to krępowało i dostawałaś rumieńców. Skończył się film. Harry siadł bliżej ciebie. Przytulił cię, czule pocałował. Poszliście na górę.
*
Obudziłaś się rano w  objęciach Harrego, uświadomiłaś sobie co się stało już chciałaś wstać z łóżka lecz chłopak złapał cię za rękę i powiedział żebyś jeszcze została. Zgodziłaś się bo wcale nie chciałaś nigdzie iść, czułaś się przy nim bezpieczna. Leżeliście jeszcze godzinę i zaproponowałaś że zrobisz  jakieś śniadanie. Loczek był bardzo głodny więc nie zaprzeczył. Założyłaś jego bluzkę, która była przesiąknięta jego pięknymi perfumami. Zeszłaś na dół do kuchni, związałaś włosy koczek i zabrałaś się za smażenie naleśników. Poczułaś na swoich biodrach dłonie Harrego. Chłopak pocałował cię w policzek i wlał wam soku do szklanek. Patrzył na ciebie z miłością i czułością. Lubiłaś kiedy to robił. W pewnym  momencie spytałaś :
-Dlaczego mi się tak przyglądasz?
-Ponieważ nie mogę oderwać od ciebie wzroku. Jesteś taka piękna.- powiedział loczek. Lekko się zarumieniłaś. Po skończeniu smażenia naleśników wzięłaś drzem z lodówki i siedliście do stołu.  Po skończeniu śniadania Harry podziękował i powiedział, że było pyszne. Poszłaś do kuchni aby napić się jeszcze soku usiadłaś na blacie w kuchni. Chłopak stanął na przeciwko ciebie i wpatrywaliście się w siebie bez słowa dobre 5 minut. Kocham Cię Harrym powiedziałaś. On pocałował cię odwzajemniając twoje uczucia. Usłyszeliście otwierające się drzwi i wrzaski reszty chłopaków z zespołów. Pobiegłaś na górę żeby się przebrać gdy zeszłaś na dół Harry przedstawił Cię chłopakom. Zawsze marzyłaś o tym aby ich poznać nie spodziewałaś się że akurat dzisiaj. Usiedliście na kanapie i zaczęliście rozmawiać. Na początku nie wiedziałaś co powiedzieć. Lecz po nie długim czasie nie mogliście przestać opowiadać sobie różnych historii i kawałów. Bardzo się polubiliście. Rozmawialiście ładnych parę godzin, ale postanowiliście gdzieś wyjść i się zabawić. Każdy z was dawał jakąś propozycję gdzie możecie się wybrać . Skorzystaliście z pomysłu Nialla, czyli pójście do Nando’s ponieważ byliście bardzo głodni. Każdy złożył zamówienie i siedliście do stolika koło okna. Kontynuowaliście rozmowę.


Oto II część o Harrym. Nie jest najfajniejsza ale zawsze coś. Mam nadzieję że III będzie fajniejsza! Liczę  na komentarze to dla mnie ważne :) /Stylesowa
Dzisiaj dodam II część o Harrym !!! :)

wtorek, 12 marca 2013

Louis :)


Szłaś parkiem. Było piękne, letnie, słoneczne popołudnie. Wracasz z zakupów. Chodzisz alejkami ogrodu. Oglądasz zakochane pary. Lubisz ten widok. Nie masz chłopaka. Ciągle powtarzasz, że jest dobrze jak jest. W głębi duszy brakuje ci "takiej" miłości.
Postanowiłaś iść na rynek i nakarmić gołębie. Był niedaleko- 3 ulice stąd. Maiłaś wolny dzień, więc nigdzie ci się nie spieszyło. Spacerowałaś popijając swoje ulubione latte macchiatto i oglądając, co dzieje się dookoła ciebie.
Byłaś już prawie u celu. Widziałaś z daleka placyk, na który zmierzałaś. Podeszłaś do stoiska z ziarnem dla gołębi, który obsługiwał miły staruszek. Kupiłaś nieduży pojemnik ptasiego jedzenia i podeszłaś do małych głodomorków. Kucnęłaś wyciągając w ich stronę rękę z ziarnem. Od razu przyskoczyło do ciebie dużo ptaków. Zauważyłaś, że niedaleko ( jakieś 3-4 metry od ciebie) tą samą czynność, co ty wykonuje średniego wzrostu (nie mogłaś dokładnie stwierdzić czy był wysoki, czy niski, bo kucał) brunet. Mimo wszystko twoje karmienie i jego karmienie dużo się od siebie różniło. Ty tylko pozwalałaś gołębiom po prostu jeść ci z ręki, a on? Skakał za nimi, biegał, wykonywał wszelakie pozy, krzyczał na całe gardło „Kevin, Kevin, wróć do mnie! Jesteśmy przyjaciółmi…” i różne teksty tego typu. Jego zachowanie strasznie cię rozbawiło. Resztkami sił tłumiłaś śmiech. Widocznie karmienie, jat to nazwał, „Kevinów”, sprawia mu wielką atrakcje.
Nagle zobaczyłaś, że ptaki, które karmił brunet przyczłapały do ciebie, a on został sam. Na jego buźce pojawił się smutek, a potem złość.
-Ej, ty! Kevin jest mój!- powiedział z obrażoną miną.- Kevinie, idziemy do domu!- o dziwo gołąb (nie wiem do którego skierowany był ten rozkaz, było ich około 30) nie wykazał choćby najmniejszego zainteresowania chłopakiem. Patrzyłaś się to na bruneta, to na „Kevina”, i już nie wiedziałaś z czego masz się śmiać. Słuchałaś części dalszej monologu:
-Zabrałaś mi przyjaciela, nikczemna dziewczyno!- krzyknął z oburzeniem, a widząc twoją rozbawioną minę dodał –To nie jest śmieszne…- położył teatralnie rękę na sercu- To boli. Kevinie, a ty… Ty mnie zdradziłeś. Kevin… Kevin?! Słuchaj jak do ciebie mówię!- coraz bardziej podnosił ton. – KEVIN!!!- na ostatnie słowo, a właściwie krzyk wszystkie gołębie zerwały się i odleciały, a cała uwaga przechodniów skupiona była na was. Spuściłaś głowę i oblałaś się rumieńcem. Po chwili zaczęłaś się cicho śmiać. Próbowałaś tłumić śmiech, ale chyba ci się to nie udało, bo chłopak to zauważył i zrobił to samo. Śmialiście się do łez. Mimo dobrej zabawy postanowiliście zejść z pola widzenia.
-Jestem Louis.- powiedział brunet, gdy wasze śmiechy ucichły.
-[T.I.], miło mi.- powiedziałaś z przesadną powagą, co rozśmieszyło chłopaka ponownie.
-Więęc… [T.I.]? Może dasz się zaprosić na kawę i ciastko?- namawiał się Lou.
-Hmmmm… no nie wiem, nie wiem...-zastanawiałaś się. Gdy zobaczyłaś jego niepewną minę postanowiłaś go upewnić.- No dobrze. Więc prowadź.
Gadało wam się super. Louis co chwilę cię rozśmieszał. Mieliście podobne charaktery. Resztę dnia spędziliście razem. Nie mogliście się rozstać. Zanim się zorientowałaś było już po północy. Brunet odprowadził cię do domu. Na szczęście mieszkałaś daleko i mieliście więcej czasu dla siebie.
Ale wszystko się kiedyś kończy. Nadszedł ten moment. Ten niezręczny moment rozstania. Stanęłaś przed drzwiami tyłem do chłopaka zastanawiając się co powiedzieć. Zastanawiałaś się chwilę, aż w końcu miałaś przygotowaną całą przemowę. Chuchnęłaś na szczęście i szybko odwróciłaś się. Zanim zobaczyłaś Louisa poczułaś czyjeś usta na swoich. Spostrzegłaś, że jest to on. Uśmiechnęłaś się i oddałaś pocałunek. Nie wiedziałaś jak długo trwał, ale mógłby trwać dłużej. Był niesamowity. Odkleiliście się od siebie i spojrzeliście sobie w oczy.
-Jutro, o trzeciej, w tym samym miejscu. – powiedział wystarczająco przekonująco.
-Dobrze.- wydukałaś zaskoczona pocałunkiem i propozycją.
Na pożegnanie pocałowałaś go w policzek i rozstaliście się. Nie mogłaś w to uwierzyć. W końcu się zakochałaś! Mur, który był dla ciebie nie do zburzenia został zniszczony! Byłaś taka szczęśliwa. Nie mogłaś doczekać się kolejnego dnia. Z uśmiechem na ustach zasnęłaś.

*****

The End

I jak? Postanowiłam go jednak dodać. Mnie się tak sobie podoba, ale uważam, że nie najgorszy. Proszę o komentarze :) /Horanowa c:

Harry cz.I



(Miesiąc temu obchodziłaś swoje 18 urodziny) Budzą cię promienie słońca które wdarły się do twojego pokoju. Niechętnie wstajesz z łóżka, idziesz do łazienki myjesz się i ubierasz swoje ulubione rurki białą bluzkę na ramiączkach i na to sweterek. Zchodzisz na dół witasz swoją mamę i młodszego brata [I.T.B] , który właśnie jadł śniadanie. Postanowiłaś przyłączyć się do niego i zrobiłaś sobie mleko z płatkami. Mama poprosiła cię abyś poszła z bratem popołudniu do parku na plac zabaw żeby w taki piękny dzień nie siedział cały dzień w domu. Jak zwykle ty musiałaś to zrobić, lubiłaś się z nim bawić i spędzać z nim czas ale miałaś już plany na ten dzień. Skoro mama cię poprosiła postanowiłaś przełożyć swoje na następny dzień. Po skończeniu z bratem śniadania przygotowaliście się do wyjścia i ruszyliście w stronę parku.  Gdy doszliście na miejsce [I.T.B] zaciągną cię do piaskownicy. Po nie długim czasie powiedziałaś bratu aby teraz pobawił się sam a ty siadłaś na ławce wyciągnęłaś swoją ulubioną książkę i zaczęłaś czytać  co chwilę spoglądając na małego. Świeciło słońce więc założyłaś swoje okulary wciągając się w lekturę przez chwilę nie patrzyłaś co robi twój maluch. Gdy chciałaś go zawołać  zauważyłaś że nigdzie go nie. Przerażona schowałaś książkę do torby i szybko zaczęłaś poszukiwania. Byłaś przerażona, jak mogłaś do tego dopuścić, chwila nie uwagi i go nie ma. Chodziłaś po całym parku, placu zabaw, pytałaś ludzi ale nikt go nie widział. Cała zapłakana usiadłaś skulona na ławce. Nagle usłyszałaś męski nie znajomy ci głos. Lokowaty mężczyzna spytał czy wszystko w porządku. Nie byłaś w stanie z siebie nic wydusić. Łzy spływały ci strumieniami.  Spojrzałaś na chłopaka i po chwili uświadomiłaś sobie że to  Harry. Tak ten Harry Styles z zespołu One Direction dobrze o tym wiedziałaś bo byłaś Drectionerką. Jeszcze rano oddałabyś wszystko żeby go zobaczyć, ale teraz liczył się dla ciebie tylko brat którego szukałaś. W końcu byłaś za niego odpowiedzialna. Opowiedziałaś loczkowi co się stało, a on zaproponował że pomoże ci w poszukiwaniach. Jak masz na imię?- zapytał . [T.I] odpowiedziałaś ze łzami w oczach, nad którymi nie dało się zapanować. On też się przedstawił. Lecz jak mogłabyś nie wiedzieć jak się nazywa. Przeszliście całą okolice, ale twojego brata nie było. Zrezygnowana  upadłaś na kolana chłopak szybko cię podniósł. Usiedliście na ławce. Przytulił  cię, pocałował w czoło i powiedział, że wszystko będzie dobrze, że odnajdziemy [I.T.B]. Przypomniałaś sobie, że często chodziliście z bratem  do tajemniczego miejsca  nad stawem, które znajdowało się w pobliżu parku, w którym teraz się znajdowaliście. Powiedziałaś o nim Harremu i od razu tam pobiegliście. Na szczęcie malutki siedział na trawie obserwując  pływające po stawie kaczki. Szybko podbiegłaś do niego, przytuliłaś go i powiedziałaś żeby nigdy więcej tak nie robił. Powiedział że przeprasza ale mu się nudził a na placu nie miał się z kim bawić. Poznałam Loczka z [I.T.B] . Bardzo się polubili, z ciekawością i zainteresowaniem patrzyłaś na Harrego, miał takie podejście do dzieci. Słodko razem wyglądali. Po chwili Loczek zaproponował wspólny wypad na lody. Braciszek był bardzo zadowolony ty też nie zaprzeczyłaś. Twój braciszek jak zwykle cały się ubrudził, wyciągnęłaś z torebki chusteczki i wytarłaś bluzeczkę [I.T.B]. Poczułaś wzrok loczka na swoim ciele.  Bardzo go  polubiłaś. On także nie krył swoją sympatię do ciebie. Świetnie się razem bawiliście, on ma takie poczucie humoru.  Gdy zamówiliście lody siedliście na ławce a ty podziękowałaś Harremu za pomoc w odnalezieniu twojego brata, bo wcześniej nie miałaś okazji. Gdy zjedliście lody we trójkę poszliście w stronę twojego domu. Gdy doszliście jeszcze raz podziękowałaś loczkowi pocałowałaś go w policzek. Wymieniliście się jeszcze numerami  i razem z bratem weszliście do domu. Mama spytałam dlaczego tak pózno lecz ty nie odpowiedziałaś nic. Postanowiłaś nie mówić mamie o sytuacji, która miała dzisiaj miejsce. Włączyłaś bratu jakąś  bajkę i poszłaś do siebie do pokoju. Byłaś zmęczona więc położyłaś się na łóżku i usnęłaś. Po godzinie czasu obudziłaś się poszłaś do kuchni i napiłaś się soku pomarańczowego. Poszłaś do brata zobaczyć czy wszystko w porządku. Twój brat usnął sobie grzecznie na kanapie przy oglądaniu telewizji. Pocałowałaś go w główkę. Usłyszałaś ze swojego pokoju dzwięk dzwoniącej komórki odebrałaś to był Harry. Zaproponował jutro wyjście do restauracji. Zgodziłaś się. Wyjęłaś spod poduszki swój pamiętnik, wszystkie wydarzenia, które miały dzisiaj miejsce przelałaś na papier. Po telefonie Harrego uświadomiłaś sobie że po dzisiejszym dniu  nie mogłaś się spodziewać większych niespodzianek. Harry bardzo ci się spodobał, nie mogłaś przestać o nim myśleć.
***
I jak? To dopiero 1 część, będą jeszcze dwie :) Proszę, komentujcie jeśli czytacie /Stylesowa :**